poniedziałek, 29 września 2014

27. Nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Harry's P.O.V.
Jesteśmy w gabinecie. Mercedes porządkuje dokumenty w półkach, a ja siedzę za swoim biurkiem i przeglądam notatnik, żeby sprawdzić, czy nie mam jakiegoś spotkania w najbliższym czasie, na które muszę iść wraz z Mercedes lub ewentualnie sam. Po dłuższej chwili ciszy ktoś puka do drzwi od gabinetu. Wstaję ze swojego miejsca i krzyczę głośne 'Proszę', by osoba za drzwiami usłyszała i mogła wejść do środka. Drzwi otwierają się, a do środka wchodzi dobrze znany mi brunet. Podchodzę do niego z uśmiechem i witam się z nim w męski sposób
- Witaj, Zayn. Dobrze cię znowu widzieć. - uśmiecham się, ponieważ dawno go nie widziałem, a nie często zdarza mi się spotykać z bliskimi przyjaciółmi, czy rodziną. Mam czasami z tego powodu wyrzuty sumienia, że nie poświęcam bliskim zbyt dużo czasu, ale to cena, za którą muszę płacić moją pasją, z której nie chcę zrezygnować. To moje całe życie, którego nie mam zamiaru zostawiać. Uwaga Zayn'a zostaje zwrócona na Mercedes, więc wypadałoby ją przedstawić - To jest Mercedes Williams, moja asystentka.
- Miło mi panią poznać. Nazywam się Zayn Malik, przyjaciel Harry'ego. - podchodzi do niej, składa pocałunek na zewnętrznej stronie jej dłoni. Ona odwzajemnia ten gest delikatnym uśmiechem
- Co cię tu sprowadza, Zayn? - odciągam jego uwagę od niej. Znam Zayn'a bardzo dobrze i wiem, że lubi towarzystwo kobiet i nie chcę, by się trochę zagalopował w stosunku do niej. Staję przy swoim biurku i opieram się o nie tyłem
- Przyjechałem cię odwiedzić. Nie widzieliśmy się dobre pół roku, więc mam nadzieję, że oderwiesz się trochę od pracy i spędzisz ze mną czas. - śmieję się cicho pod nosem - Jesteś tak zapracowany, czy po prostu chcesz mnie spławić? - pyta żartobliwie
- Tak, tęskniłem za swoim przyjacielem. Tak bardzo, że zdążyłem o nim zapomnieć. - w odpowiedzi lekko szturcha mnie w ramię - Mercedes, możesz już skończyć pracę i iść wcześniej do domu. Jutro zadzwonię do ciebie, jeśli będziesz mi potrzebna. - po krótkim skinięciu głową podchodzi do kanapy, z której bierze swoją kurtkę i torebkę, po czym wychodzi żegnając się
- Całkiem ładna ta twoja asystentka. - podchodzi do biurka i podobnie, jak ja, opiera się o nie tyłem - Domyślam się, jakie są wasze relacje, ale wolałbym, żebyś ty mi o nich trochę opowiedział, podczas, gdy pójdziemy zagrać w kosza.
~*~
- Mercedes nic dla mnie zbytnio nie znaczy. Jest tylko zwykłą asystentką. Udaję tylko dla niej miłego, żeby otrzymać to, co dawno sobie zaplanowałem, gdy tylko ją zobaczyłem. - siadam na ławce, biorę butelkę wody, by upić z niej kilka łyków dla orzeźwienia
- Co masz na myśli? - siada równie zmęczony obok mnie na ławce
- Seks. Chcę od niej tylko i wyłącznie seksu. Mówię do niej różne rzeczy, żeby otrzymać jej zaufanie. Okłamuję ją, że podobają mi się jej oczy, albo uśmiech. Jestem dla niej miły, ale to wszystko nie prawda. Jeśli mi zaufa, to jest większe prawdopodobieństwo, że zgodzi się na mój układ. Jest łatwowierna, więc z pewnością owinę sobie ją wokół palca. Z innymi mi się udawało, z Mercedes na pewno też. Wystarczy, że nakłamię jej, że jest wyjątkowa, a z pewnością będzie moja.
- A co będzie, jeśli się w tobie zakocha? Pamiętasz, co było z Amandą? Zakochała się w tobie, później tak łatwo nie chciała odpuścić.
- Mercedes nie wierzy w miłość. To uczucie jest dla niej zupełnie obce. Myli je z prostym zauroczeniem. Jest taka sama, jak ja. Jeśli dojdzie do tego, że się we mnie zakocha, to po prostu ją zwolnię i powiem, że chciałem od niej tylko seksu, żadnego uczucia nie było.
- Szkoda mi tych twoich asystentek. Mercedes wydaje się całkiem miła i urocza. Nie chciałbym, żebyś ją skrzywdził. Na pewno jest coś, co powoduje, że myślisz o niej w inny sposób, niż tylko to, żeby zaciągnąć ją do łóżka?
- Prawda, jest coś takiego. Jeśli popatrzę na to z innej perspektywy, to jest całkiem miła. Momentami delikatniejsza, niż skrzydła motyla. - uśmiecham się cicho z lekkim westchnieniem - Jej ciekawość powoduje, że jest jeszcze bardziej urocza. Urok Mercedes polega na tym, że czasami jest słodsza, niż najsłodszy cukierek na świecie. Jej ciekawość przekracza wszelkie granice. Chciałaby wszystko wiedzieć i czasem to pakuje ją w kłopoty. Gdybym bardziej ją poznał, polubiłbym ją jeszcze bardziej. - na twarzy Zayn'a pojawia się zdziwienie, na które szybko odpowiadam - Tak, lubię ją. Mimo, że jestem dla niej bezczelny i nie pokazuję swojej sympatii do niej w bardziej miły sposób, to lubię ją. Nie można jej nie lubić, przynajmniej z mojej perspektywy. Wydaje się być twardą kobietą, jednak w rzeczywistości jest uroczą i delikatną osobą. Nie mówię, że podoba mi się w jakiś sposób, oprócz jej seksownego ciała, po prostu ją lubię. Jej przyszły facet z pewnością będzie szczęściarzem, którym na pewno nie będę ja. Nie jestem zdolny do miłości, to uczucie nie jest przeznaczone dla mnie. Nie mógłbym się związać z żadną kobietą.
- Skoro mówisz, że ją lubisz, to dlaczego chcesz ją zranić? Wiem, że na pewno są w tobie jeszcze jakieś uczucia. Co się stało z tym chłopakiem, który pewnego dnia zakochał się w pewnej dziewczynie? - odstawiam butelkę wody z powrotem na podłogę
- Nie wspominaj mi o niej, Zayn. Ten rozdział jest już dawno zakończony. Poza tym możemy już zacząć grać. - wstaję z niewielkiej ławki. Biorę piłkę do rąk, po czym rzucam do kosza. Piłka bez problemu wpada do wyznaczonego celu i spada na ziemię
- Mógłbyś przynajmniej udawać przede mną, że zależy ci jeszcze na czymś oprócz seksu, pieniędzy i twojego biura.
- Wiesz, jakoś straciłem chęci do gry. - rzucam piłkę w jego stronę - Dawno straciłem wiarę w to uczucie, więc nie miej nadziei, że zmienię się tylko dla Mercedes. - odwróciłem się do niego tyłem, by ponownie skierować się na ławkę. Ku mojemu zaskoczeniu dostałem twardą piłką od koszykówki w głowę - Co to miało być?! - łapię dłonią za bolące miejsce i odwracam się w jego kierunku
- Boli, prawda? - krzyżuje ręce na piersi dumny z siebie - Mercedes zaboli to tak samo, gdy zranisz ją przez swoje zachcianki.
- Masz zamiar robić mi kazania? Mercedes na pewno nie jest głupia i nie zakocha się w ... - zanim dokańczam, przerywa mi
- Takim dupku, jak ty? - przewracam oczami - Posłuchaj, nie chcę, byś zranił kolejną kobietę, która na to nie zasługuje. To, że ty zostałeś zraniony, to nie znaczy, że masz ranić inne kobiety wokół siebie. Pomyśl, zanim wprowadzisz swój plan w życie.

Mercedes P.O.V.
Zostałam zaproszona przez Harry'ego do jego domu. Zdziwiło mnie to, bo jeszcze nigdy tak po prostu mnie nie zaprosił. Nie wiedziałam, jak mam się ubrać, więc postawiłam na coś lekkiego i wygodnego. Ubrałam czarne legginsy i biały, bawełniany sweter. Do tego wybrałam czarne buty na obcasie. Rękawy podwinęłam do łokci, by zbytnio mi nie przeszkadzały. Pogoda dzisiejszego wieczoru jest paskudna, zatem ubrałam jeszcze płaszcz. Powoli kieruję się do jego mieszkania. Pukam do drzwi, by usłyszał i otworzył. Po kilku sekundach drzwi otwiera mi Harry. Jest ubrany w czarne spodnie od garnituru i koszulę tego samego koloru wkasaną w spodnie
- Dobry wieczór, Mercedes. - wpuszcza mnie do środka i zamyka za mną drzwi. Chcę się przychylić, by zdjąć buty, ale zaprzestaje moim ruchom - Nie musisz. - prostuję się na jego słowa - Pozwól. - podchodzi do mnie od tyłu i zdejmuje mój płaszcz, który wiesza na wieszaku niedaleko drzwi. Rusza pierwszy do salonu, zaraz za nim podążam ja
- Zaprosiłeś mnie po coś konkretnego, czy po prostu zaprosiłeś? - nie odpowiada, zamiast tego kieruje się do biblioteki, z którą nie mam zbyt dobrych wspomnień. Podchodzi do drzwi, otwiera je i wpuszcza mnie pierwszą do środka. W środku na niewielkim stoliku stoi czerwone wino i dwie lampki. Wystarczy jedno spojrzenie na te rzeczy i już mam złe przeczucia. Słyszę dźwięk zamykanych drzwi przez Harry'ego i automatycznie odwracam się w jego kierunku. Stoi oparty o drzwi ze splecionymi rękoma za plecami
- Powiesz mi w końcu o co chodzi? - na jego twarz wkrada się uśmiech, który wywołuje dołeczki w jego policzkach
- Chciałbym uczcić sukces z moją asystentką. Wiem, że minęło kilka dni, ale jakoś nie było okazji. - odpycha się od drzwi i podchodzi do stolika. Siadam na kanapie, podczas, gdy on otwiera wino, które nalewa do dwóch lampek. Po nalaniu siada obok mnie i podaje mi jedną z nich - Za dalsze sukcesy? - przytakuję na zaproponowany przez niego toast. Stukamy lekko w swoje kieliszki, po czym bierzemy pierwszy łyk wina. Pamiętam lekcję, którą dostałam od życia. Wiem, że Harry jest zdolny, by wykorzystać każdą sytuację
- Cóż .. - odstawiam swój kieliszek z powrotem na stolik - Na mnie już czas. - wstaję z miejsca, jednak zostaję szybko zatrzymana
- A gdzie ci się tak spieszy? Dopiero przyszłaś. - boję się zostać z nim sam na sam w niewielkim pomieszczeniu w dodatku z butelką wina. Doskonale pamiętam, co wydarzyło się jakiś czas temu. Nie chcę, by to powtórzyło się. Aczkolwiek doszło między nami do jeszcze jednego zbliżenia, z czego także nie jestem zadowolona. To było niepotrzebne  i głupie - Skoro już jesteśmy w jednym pomieszczeniu sami, to może poznamy się jeszcze lepiej? - bawi go ta sytuacja, bo widzi, że odczuwam do niego strach tym, co może zrobić. Znam go i wiem, że nie posiada żadnych hamulców. Byłabym szczęśliwa, gdybym mogła stąd uciec
- Co chcesz jeszcze wiedzieć? - pytam zdziwiona jego pytaniem. Co chce jeszcze o mnie wiedzieć?
- Od zawsze ciekawiło mnie to, dlaczego nie chcesz, by coś nas połączyło? - zaczyna obracać kieliszek wokół własnej osi - Może teraz odpowiedziałabyś na moje pytanie? Co powoduje, że chcesz się trzymać ode mnie z daleka? - odwracam wzrok w jego stronę
- Jesteś moim szefem. Nie chcę, by pomyślano, że dostałam tę pracę ze względu na to, że coś nas łączy. Poza tym, gdyby ktoś zobaczył, że coś nas łączy, to pewnie nie daliby nam spokoju. Byłabym odtrącana przez inne pracownice. Nie widzisz, że lecą na ciebie? Wiem do czego potrafi doprowadzić ludzka zazdrość. Te wszystkie spojrzenia przytłaczałyby mnie. - w odpowiedzi uśmiecha się  z charakterystycznym westchnieniem
- Mam jeszcze jedno pytanie. - bierze jeden łyk wina, zanim otwiera usta, by zadać mi kolejne pytanie - Dlaczego nie wierzysz w miłość? - tym pytaniem całkowicie zbił mnie z tropu. Myślałam, że raczej będzie pytał o inne sprawy, a nie o miłość
- Właściwie, to sama nie wiem, jaki jest tego konkretny powód. Moi rodzice rozwiedli się, bo moja mama chciała tylko dziecka, wcale nie kochała mojego taty. Ona też nie wierzyła w miłość. Dla mnie to jest zupełnie obce uczucie, które odpędzam od siebie. - wzdycham cicho pod nosem - A ty? Dlaczego nie masz partnerki? Taki biznesmen, jak ty, powinien mieć kogoś u swojego boku.
- Wiesz, nie jestem zbyt przekonany do tego uczucia. Dawno straciłem wiarę w to uczucie, które kiedyś było w moim sercu. Nie nadaję się już do kochania. - wzrusza ramionami, po czym bierze kolejny łyk wina ze swojego kieliszka
- Kochałeś kiedyś kogoś? - skinął głową. Siadam przodem do niego, jednym łokciem opieram się o kanapę i podtrzymuję głowę
- Kochałem do mało powiedziane. - uśmiechnął się z charakterystycznym westchnieniem - Szalałem za tą dziewczyną. Byłem gotów zrobić dla niej wszystko. - dopija swój kieliszek i odstawia go na stolik - Jednak wszystko mija i kiedyś się kończy.
- Dlaczego nie jest teraz z tobą? - pytam delikatnym, cichym głosem - Doszło do czegoś między wami?
- Zdradziła mnie. - zacisnął usta w cienką kreseczkę - Pewnego dnia chciałem zrobić jej niespodziankę i przyszedłem bez zapowiedzi. Drzwi były otwarte, więc wszedłem. Ona wtedy kochała się z jakimś facetem. - westchnął głośno - Najgorsze było to, że nigdy mnie nie kochała. Okłamywała mnie. Od tamtego momentu nikogo nigdy nie pokochałem. Straciłem wiarę w to uczucie i raczej to się nie zmieni. Odtrącam od siebie to uczucie, tak samo, jak ty. - spuszczam wzrok na swoje splecione palce
- Wiesz, jestem pewna, że jeszcze pewnego dnia poznasz taką osobę, która odbierze ci oddech w płucach, przez którą nie będziesz mógł nabrać powietrza. Nie będziesz mógł o niczym innym myśleć, tylko o tej osobie. Miłość zawsze przychodzi niespodziewanie, czy tego chcesz, czy nie. Wchodzi nieproszona do naszego serca i zostaje tam, póki ta osoba będzie przy tobie i będziesz przekonany o tym, że ta osoba czuje to samo do ciebie. - patrzy na mnie jeszcze przez chwilę, zanim ponownie odzywa się
- Dawno nie poznałem takiej osoby, więc nie wiem, czy kiedykolwiek to się powtórzy - wzdycha głośno
- Cóż, powinnam już iść. Późno się zrobiło. - mówię po chwili ciszy. Wstaję z kanapy i zaczynam kierować się w stronę wyjścia
- Odprowadzę cię. - idę do wyjścia, zaraz za mną idzie Harry. W korytarzu biorę swój płaszcz i zakładam go na siebie - Do zobaczenia jutro, Mercedes. - staję naprzeciwko niego patrząc w jego oczy i zakładając swój czarny płaszcz - Wiesz, może to dziwnie zabrzmi, ale w tej chwili bardzo chciałbym cię pocałować. - uśmiecham się z charakterystycznym westchnieniem
- Więc mnie pocałuj. - wydaje się być zdziwiony moją odpowiedzią, ale po chwili podchodzi do mnie o krok bliżej z wyraźnym uśmieszkiem na ustach. Oblizuje seksownie wargi, zanim łapie dłońmi za moją szyję mocno przyciskając swoje wargi do moich. Pocałunek okazuje się tak silny, że przywiera mnie swoim ciałem do drzwi. Wystarcza chwila, by zawładnął moimi ustami, niemal gryzie je w dobrze wyczuwalnym pożądaniu i namiętności. Obydwoje zaczynamy mocno i głośno oddychać. Dłonie wplatam w jego brązowe, kręcone włosy. Jęknęłam cicho, gdy swoje ręce przeniósł na moje pośladki mocno ściskając je. Po krótkiej chwili odrywam się od jego ust zostawiając go samego bez słowa pod drzwiami nadal spragnionego moich warg. Oblizuję usta nadal czując na nich smak bruneta - Do zobaczenia jutro, Harry. - mówię seksownym głosem i wychodzę z mieszkania. Odkręcam się jeszcze w jego stronę puszczając mu oczko.


__________________________

Ugh... Zostało mi mało rozdziałów. Martwię się, że nie będę wyrabiała się w czasie :/ Do domu wracam o 16, więc tego czasu mam bardzo mało, dużo nauki. Być może rozdziały będą co dwa tygodnie :/

Do następnego.

13 komentarzy:

  1. Supeeer ....co 2 tygodnie :O nieeeeee

    OdpowiedzUsuń
  2. jejciu jejciu Harry nie możesz jej skrzywdzić, spróbuj tylko a Ci oczy wydłubie!
    nie spiesz się, lepiej żeby rozdział był porządny raz na dwa tygodnie niż jakbyś miała wymyślać byle co byle by nas zapchać :D
    do następnego x

    OdpowiedzUsuń
  3. mało rozdziałów?
    co? jak to?
    nie, proszę, nie kończ tego bloga :c
    idealny rozdział, czekam na następny misia
    kocham cię @luvmyStyles_94

    OdpowiedzUsuń
  4. Boziu cudowny kshdkgd <3
    @Karu_xxx

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny :D!!! Boże biedna mercedes... Szkoda mi jej ze on ją tak oklamuje zw niby jest jeszcze "przyjacielem " co za cham! Jak on tak może?!

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże, nie myślałam,że Harry to taki dupek a tu proszę. Ale wydaje mi się,że on czuje coś więcej do Mercedes niż tu to powiedział.Po prostu boi się do tego przyznać i powiedzieć to sobie i Zaynowi.
    Rozdział genialny !
    Szkoda,że będą w większych odstępach dodawane,ale ja Cię świetnie rozumiem bo też mam mnóstwo nauki. Ale na rozdziały Twojego opowiadania warto nawet czekać te 2 tygodnie <3
    Do następnego xx
    @lovju69

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowity!!-roxi ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O jezu swietne
    Heh Mercedes zemsta jest słodka ?
    Haha
    Xx swietne
    @Faza_Bo_Hazza

    OdpowiedzUsuń
  9. Niech ten Harry nie wydziwia!!
    Nie kończ, ja też mam nauki dużo, mam mature w tym roku, ale nooo... <3
    @pola_juzyszyn

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne!!!!!
    Czekam na kolejny
    I zapraszam do mnie

    saveyoutonight-louistommo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. PROMISE
    Życie szesnastoletniej Zoe Ainsworth przestało mieć sens, gdy jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym, a ona zmuszona została do zamieszkania u znienawidzonego wujostwa w Portland w stanie Oregon. Jej wyjazd oznacza ograniczone kontakty ze starszym bratem Harry’m, który przeprowadził się do Nowego Jorku by rozpocząć naukę na jednej z uczelni.

    Dwa lata później Zoe wciąż nie może odnaleźć się w nowym miejscu, a jej jedynym przyjacielem jest Sebastian Lewis – dziewiętnastolatek, cierpiący na anoreksję. Na całe szczęście Zoe pod koniec czerwca w końcu może dołączyć do Harry’ego i wraz z nim i jego przyjaciółmi od września rozpocząć naukę na Uniwersytecie Nowojorskim. Dla osiemnastolatki to szansa by rozpocząć nowe, lepsze życie, jednak jak się okazuje los ma dla niej zupełnie inne plany

    zapraszam na http://fanfiction-promise.blogspot.com/ gdzie pojawił się 2 rozdział!
    mam nadzieję, że zajrzysz na moje opowiadanie i z chęcią przeczytasz notkę, która tam dziś się pojawiła.
    byłoby mi też bardzo miło gdybyś wyraziła swoją opinię na temat mojej historii oraz zaobserwowała :)
    pozdrawiam, Zoe ♥

    OdpowiedzUsuń