piątek, 2 stycznia 2015

37. Poprowadź nas.

Zostaliśmy zaproszeni na pokaz mody. Harry musi na nim być, jako ważny biznesmen. Ja, jako jego asystentka powinnam mu towarzyszyć. Nie mam żadnej ochoty, by tam iść, jednak Harry nalegał. Mimo, że jestem kobietą nie lubię tego typu imprez. Wolałabym spędzić ten wieczór z kocem, kakaem i jakimś dobrym filmem, chociażby sama. Stosownie do okazji ubrałam czarną sukienkę sięgającą mi do połowy ud z białym kołnierzykiem, bez rękawów, Harry postawił na czarny garnitur. Jest późny wieczór. Wszystko dookoła ogarnęła ciemność. Temperatura znacznie spadła, niedługo zmarznę, jeśli nie założę czegoś na siebie. Miejsce pokazu znajduje się niedaleko mieszkania Harry'ego, zatem byłoby głupio jechać samochodem tylko na kilka metrów. Wiedząc, że to niedaleko nie wzięłam żadnego nakrycia, by czymś się okryć. Brunet ułożył rękę na brzuchu w taki sposób, bym mogła za nią złapać. Wchodzimy po schodkach do wejścia, aby znaleźć się w zatłoczonym pomieszczeniu. Z pewnością znajdują się tutaj wysokiej klasy biznesmeni, ludzie ważni w świecie biznesu. Czuję się nieco przytłoczona będąc tutaj. Wszyscy witają Harry'ego z otwartymi rękoma. Trzymam się z tyłu, żeby zbytnio się nie wychylać. Nie jestem zbyt szczęśliwa z mojej obecności tutaj. Patrząc na kobiety tu obecne mogę stwierdzić, że strasznie ślinią się do Harry'ego. Czuję lekkie ukłucie, jednak ignoruję to, gdy podchodzi do nas jakiś mężczyzna
- Witam pana, panie Styles. Dobrze, że dotarliście. - mężczyzna jest w wieku Harry'ego, być może odrobinę starszy. Ubrany w biały, gustowny garnitur, na jego twarzy widać kilkudniowy zarost, brunet z zielonymi oczami - A pani jest zapewne asystentką?
- Mercedes Williams. - przedstawiam się, gdy przenosi swoją uwagę na mnie. Z uśmiechem podaje mi dłoń, bym uścisnęła ją
- Miło mi, Devon Evans. - uśmiecha się przyjaźnie ukazując zęby - Zapraszam na salę główną. Mam nadzieję, że pokaz się spodoba. - żegna się z nami krótkim skinieniem głowy. Harry ciągnie za moją dłoń, aby ruszyła za nim. Wchodzimy do ogromnej sali, w której znajduje się już sporo gości. Nie mam pojęcia, gdzie są nasze miejsca, więc potulnie podążam za nim. Na środku sali znajduje się długa scena przeznaczona dla modelek. Przez ciemność panującą w pomieszczeniu nie widzę zbyt dużo. Tylko główna część jest doskonale oświetlona. Razem siadamy w pierwszym rzędzie, zapewne Harry chciał, byśmy tutaj siedzieli. Cała uwaga bruneta jest całkowicie skupiona na mnie. Nie interesuje się zbytnio innymi gośćmi. Powoli przybliża się do mojego ucha, by powiedzieć mi coś
- Podoba ci się? - nie wiedząc co odpowiedzieć wzruszam obojętnie ramionami. Niezbyt mi się to podoba, jednak nie chcę psuć mu nastroju. W pewnej chwili wszystkie boczne światła oświetlające wnętrze gasną zwiastując rozpoczęcie pokazu.
 
~*~
 
Pokaz dobiegł końca. Nie jestem w stanie określić, czy podobało mi się, czy nie. Przez większą część pokazu siedziałam na swoim miejscu patrząc na chodzące po wybiegu modelki nie zastanawiając się nad tym, co mają na sobie. Nie mogąc usiedzieć w miejscu udałam się do łazienki, by chociaż na chwilę odetchnąć od hałasu i świateł. Byłabym zadowolona, gdyby nie to, że zostaliśmy zaproszeni na bankiet. Czuję się osaczona przy tych wszystkich ludziach. Dookoła otaczają nas reporterzy robiący milion zdjęć na minutę. Światła wszystkich fleszy drażnią moje oczy. Staram trzymać się blisko Harry'ego, aby przypadkiem go nie zgubić. Nie chcę zostać sama wśród tylu nieznanych mi osób. Nie czuję się tu zbyt komfortowo. Tak, jak wspominałam, wolałabym spędzić ten wieczór robiąc co innego. Mój wyraz twarzy mówi sam za siebie, nie jestem zadowolona. Kieruję wzrok na stojącego obok mnie bruneta. Widzi, że coś jest nie tak. Uśmiecha się unosząc wysoko kąciki ust do góry, po czym chwyta za moją dłoń i ciągnie w kierunku tłumu. Nie mam pojęcia, gdzie mnie prowadzi. Postanawiam, że zaufam mu i dam pociągnąć się za jego śladem. Większa część gości nie zwraca na nas uwagi, gdy przepychamy się między tłumem. Staram się za nim nadążać, jednak jest to trudne, gdy mam na swoich nogach wysokie szpilki. Nie jestem pewna, co kombinuje. Po krótkiej chwili dochodzimy do dużych drzwi z napisem 'Wyjście'. Harry naciska na klamkę, by otworzyć je. Wychodzimy na zewnątrz. Moje ciało automatycznie zaczyna się trząść z zimna
 - Gdzie idziemy? - pytam pocierając swoje przedramiona, żeby jakoś ogrzać dygoczące z zimna ciało
- Wracamy do domu. - mówi uśmiechając się pod nosem - Zauważyłem, że nie czułaś się tam zbyt komfortowo, więc wracamy. - nadal nie przestaje się uśmiechać. Widząc, że trzęsę się z zimna zdejmuje swoją marynarkę, którą zakłada na moje ramiona
 - Nie, zmarzniesz. - chcę zdjąć z siebie jego marynarkę, jednak od razu zaprzestaje moim ruchom
 - Nie, tobie bardziej się przyda. Nie jest aż tak zimno. - przewracam oczami nie zgadzając się z nim. Zapomniałam, że to on zawsze ma racje i nie można się z nim sprzeczać. Nawet wtedy, gdy nie ma racji. Spokojnym krokiem kierujemy się do jego domu. Nadal dygoczę z zimna, jednakże powoli ogrzewam się jego marynarką. Do moich nozdrzy dociera zapach jego męskich perfum. Niemal zatracam się w tym pięknym zapachu. Ze wszystkich stron otacza nas ciemność. Jedynym źródłem oświetlenia są uliczne lampy. Niska temperatura sprawiła, że większość ludzi schowała się przed zimnem w swoich domach. Słychać stukot moich obcasów o chodnik. Czuję na swojej talii rękę Harry'ego, który przybliżył się do mnie. Zdziwiony wzrok kieruję na wyraźnie spokojną twarz bruneta
 - Będzie cieplej. - nieco zakłopotana jego spojrzeniem odkręcam wzrok. Nastaje cisza. Obydwoje cieszymy się ze spokoju panującego w okolicy. Uwielbiam wieczory, jednakże wolę je spędzać w ciepłym, przyjemnym domu. Ciągle mam wrażenie, jakby ktoś podąża za nami. Powoli zbliżamy się do wieżowca, w którym mieszka Harry. Otwiera mi drzwi, bym jako pierwsza weszła do środka. Wchodzimy do windy. Wyprzedzam bruneta i z zwycięską miną naciskam na guzik z ostatnim piętrem. Mężczyzna tylko przewraca oczami i uśmiecha się pod nosem nie chcąc mi pokazać swojego uśmiechu. Drzwi windy otwierają się przed nami. Kierujemy się do mieszkania Harry'ego. Brunet wyjmuje kluczyki ze swojej kieszeni, którymi otwiera drzwi. Jak zwykle wpuszcza mnie pierwszą do środka. Zdejmuję buty, po czym odstawiam je w miejsce, aby zbytnio nie przeszkadzały. Gestem ręki pokazuje, bym weszła do salonu. Wchodzę w głąb mieszkania do pomieszczenia, które wskazał mi, by usiąść na wygodnej kanapie
 - Pewnie nie cieszysz się z tego, że tak szybko wyszliśmy? - zdejmuję marynarkę, którą odkładam na bok. Nie słyszę odpowiedzi, zamiast tego cichą, romantyczną muzykę. Zaskoczona wstaję z kanapy. Widzę Harry'ego zbliżającego się w moim kierunku
- Żałuję tylko jednego. - podchodzi bliżej mnie zmniejszając całkowicie dystans między nami. Łapie za moją dłoń, następnie wyciąga na środek pomieszczenia. Nasze klatki piersiowe stykają się ze sobą, oddychamy w równym tempie. Zaczynamy wolno poruszać się w rytm spokojnej i cichej muzyki. Nieco zakłopotana uciekam od niego wzrokiem - Podoba mi się to że cała twoja pewność siebie znika, kiedy jesteś przy mnie. To strasznie denerwujące, a zarazem pociągające, wiesz? - nic nie odpowiadam. Harry opuszcza mnie jedną ręką, a drugą zakręca moim ciałem, abym obróciła się wokół własnej osi. Odwraca mnie do siebie plecami, bym opierała się o jego tors. Obejmuje moje ciało trzymając dłonie na biodrach - Podoba ci się? - szepcze cicho do mojego ucha
- Jest w porządku. - odpowiadam. Odgarnia moje włosy, by mieć dostęp do szyi. Składa na niej pojedyncze, mokre pocałunki. Na ciele pojawia się gęsia skórka związana z dotykiem jego warg. Wzdycham cicho, co skutkuje z uśmiechem Harry'ego. Odwracam się w jego stronę. Brunet powoli przybliża się do mnie wargami, jakby prosi o pozwolenie. Gdy nie widzi żadnego znaku zaprzeczenia złącza nasze usta razem. Tym razem nie jest to zwykły całus, tym razem zatrzymuje się na dłużej. Rozchyla moje wargi, by włożyć do mojego wnętrza swój język. Nie mam pojęcia dlaczego, ale w żadnym wypadku nie mam zamiaru przerwać tego pocałunku. Unosi mnie, bym oplotła swoje nogi wokół jego pasa. Rękoma oplatam jego szyję, bym nie wyślizgnęła mu się z rąk kontynuując pocałunek. Zaczyna kierować się powoli do jednego z pokoi. Otwiera drzwi jedną nogą. Temperatura jest nieco niższa, niż w całym mieszkaniu, więc automatycznie na całym moim ciele pojawia się gęsia skórka spowodowana zimnem. Nie przerywając pocałunku siada na miękkim materiale. Nie otwierając oczu zgaduję, że jesteśmy w jego sypialni. Miękkie usta Harry'ego zmieniają swój kierunek na moją szyję. Moje dłonie kierują się na jego tors w poszukiwaniu guzików od koszuli. Bez problemu zaczynam odpinać kolejno każdy guzik. Gdy wszystkie zostają odpięte zdejmuję koszulę z jego ramion. W pewnej chwili do pokoju dochodzi dźwięk dzwonka do drzwi
- Cholera. - przeklina cicho na chwilę odrywając swoje usta od mojej szyi - Nikogo nie ma w domu. - uśmiecham się pod nosem z charakterystycznym westchnieniem. Natarczywa osoba nie daje za wygraną. Ponawia naciskanie na dzwonek. Harry opada na łóżko, ani myśli, żeby iść otworzyć drzwi. Osoba, która nam przerwała odpuściła, jednak kolejną rzeczą, która nam przeszkadza jest dzwoniący telefon Harry'ego. Zrezygnowana oddalam się od niego i siadam na brzegu łóżka
- Odbierz ten telefon. - zgodnie z moim poleceniem idzie po swój telefon do salonu. Opadam bezwładnie plecami na miękką pościel. Po krótkiej chwili do sypialni wraca wyraźnie zdenerwowany Harry - Kto dzwonił?
- Zayn, muszę mu otworzyć. Nie wie, że tu jesteś. Musisz się schować, nie może wiedzieć, że tu jesteś. Najlepiej nie wychodź stąd. - bierze koszulę z podłogi, którą zakłada, następnie wychodzi z pokoju zamykając za sobą drzwi. Siadam spokojnie na podłodze na wypadek, gdyby Zayn wszedł do pokoju i nie zauważył mnie
- A jak układają się wasze sprawy z Mercedes? - słysząc swoje imię od razu prostuję się. Zaciekawiona tematem ich rozmowy na mój temat podchodzę do drzwi i cicho otwieram je, by słyszeć - Nadal to ma być tylko układ, czy coś więcej?
- Nic z tego nie będzie, Zayn. Nadal próbujesz złapać mnie na kłamstwie? - mówi szeptem, zapewne, bym nic przypadkiem nie usłyszała
- Przyznaj się, że zaczynasz coś czuć do niej. - robi mi się cieplej, jednak za chwilę robię się zdenerwowana i zmieszana
- To tylko seks, mówiłem ci już. Nic dla mnie nie znaczy, ani nic nie będzie znaczyć. Jest na tyle głupia, że zaufała mi. - czuję ukłucie w sercu, jednak to nie koniec - Zależy mi tylko na seksie, zrozum mnie i przestań się wtrącać w moje życie.
- Jasne, widać co innego. Przyszedłem ci przekazać, że twój ojciec prosił mnie, bym przekazał ci, żebyś się z nim skontaktował. Ostatnio nie można się do ciebie dodzwonić. - po tych słowach słyszę trzask drzwi. Zaczyna we mnie wrzeć od wściekłości, jednocześnie do moich oczu cisną łzy. Chciał mnie tylko wykorzystać dla swoich celów. Chciał tylko seksu, a ja byłam idiotką ufając mu
- Mercedes? - drzwi otwierają się, a do pokoju wchodzi Harry. Wydaje się, jakby próbuje ukryć to, co przed chwilą się stało
- Tylko seks, tak?! - wstaję ze swojego miejsca od razu wszczynając awanturę - Chciałeś mnie tylko wykorzystać!
- Nie, Mercedes to nie tak. - próbuje się bronić unosząc ręce ku górze w geście obronnym
- Wszystko słyszałam! Jesteś największym dupkiem, jakiego znam! Nienawidzę cię! - odpycham go, by móc wyjść z pokoju. Szybkim krokiem kieruję się do wyjścia, jednak zostaję zatrzymana niedaleko drzwi przez bruneta
- Mercedes, poczekaj. Wyjaśnię ci to.
- Nie ma tu czego wyjaśniać. - z moich oczu płyną łzy, głupie łzy - Chciałeś mnie tylko wykorzystać. Na to nie ma wytłumaczenia.
- Nic nie rozumiesz, daj mi wyjaśnić.
- Nie, daj mi spokój. - ubieram buty, po czym szybko wybiegam z mieszkania.
 
_______________________________
 
Rozdziały są strasznie krótkie, ponieważ są jeszcze sprzed mojej przerwy. Staram się pisać dłuższe. Zostało mi malutko rozdziałów w zapasie, jednak nie oznacza to zakończenia tego fanfiction. 
Rozdziały będą się pojawiały w dłuższych odstępach czasu, ale na pewno nie jeden rozdział na kilka tygodni :) Wracam do pisania! Obawiam się, że straciłam czytelników, wcześniej było ich znacznie więcej :( Mogę za to winić siebie i moje lenistwo.

Trzymajcie się, do następnego :)

19 komentarzy:

  1. Nadal czytam i nie zamierzam przerywać.
    Twój blog jest świetny <3

    Nie wiem czy zajrzysz, ale zostawiam ci swój blog.
    http://one-story-one-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku świetny misiu <3
    @hipstaxx_

    OdpowiedzUsuń
  3. oj no to wszystko spieprzyl...
    @pola_juzyszyn

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo...rozumiem Mercedes jak on mogl tak powiedziec wiedzac ze jest zaraz obok w pokoju! Rozdzial wspanialy-roxi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Harry harry harry. Czy ty na prawdę musiałeś to spieprzyć ?

    OdpowiedzUsuń
  6. kurwa, harry, nienawidzę cię
    co za świnia
    biedna mercedes
    kocham, kocham
    cudowny rozdział
    czekam na następny
    buziaki @luvmyStyles_94

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział jak zwykle świetny :) do następnego

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje! Zostałaś nominowana do nagrody Liebster Award. Szczegóły znajdziesz tutaj:
    http://niebo-pelne-milosci.blogspot.com/2015/01/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Ugh!! Ale Harry to dupek, cos mi sie tak zdaje , ze on czuje cos to Mercedes!! Czekam na next i weny życze ~xoxo~

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeju Harry to taki dupek,ale ciekawią mnie jego wytłumaczenia
    Czekam na next xx
    @Faza_Bo_Hazza

    OdpowiedzUsuń
  11. ehh Mercedes wszystko przez tego dupka! Ogólnie rozdział wywarł na mnie świetne wrażenie. Masz talencik! Zapraszam!
    http://miloscwczasachapokalipsy44.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział genialny <3
    Matkooo a już myślałam,że będzie +18. Jejuuu może wreszcie Harry przyzna sam przed sobą,że potrzebuje Mercedes i,że ją kocha/
    Do następnego <3
    @lovju69

    OdpowiedzUsuń
  13. Twojego bloga poznałam niedawno, a już jestem nim zachwycona *.* Muszę przyznać, że masz talent :) Fabuła moim zdaniem świetna, wgl pomysł na bloga zarąbisty :* obiecuję, że będę z tb do końca <3 błagam, dodaj szybko kolejny rozdział :* <3 KOCHAM TO! i cb :* także do następnego :*
    PS. NIGDY.NIE.USUWAJ.TEGO.BLOGA :* bo cię zabiję :D :* o zawieszaniu też nie myśl :* nie zniechęcaj się tym, że np. jest mało komentarzy i pisz dalej, bo to genialne :*
    a co do rozdziału... Harry ty dupku! on sam sb okłamuje xD niech jej wreszcie powie, co czuje, bo na pewno nie jest dla niego tylko kolejną, zwykłą asystentką, którą chce wykorzystać ^^ on ją kocha <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Zostajesz nominowana do Libster Award, więcej informacji na stronie:
    http://angelicblood-ff.blogspot.com/p/libster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  15. To jest świetne! Szkoda że przerwałaś w najlepszym momencie... Czekam z niecierpliwością na next ale wytrzymam :) Życzę weny :D

    OdpowiedzUsuń